wtorek, 9 kwietnia 2024

I od nowa Polska Ludowa

 Kolejny dzień, kolejna drama z płaczem, wrzaskami, no i nerwy. Skończy się to kiedyś? Powód? Chciałam zmienić temat rozmowy i wypowiedziałam się na temat stroju emo dziewczyny. Wiecie, żar się z nieba leje a panna w czarnej sukni do ziemi i, obowiązkowo martensy, gorset ściśnięty na maksa, czarna fryzura na Piaff, czarne ust korale a z gorsetu frontem wpływały piersi roztopione słońcem jak indycze korale. Moce w których znajduje się część nastolatków są mi niepojęte i przerażające. Mimochodem, żartem, bezmyślnie rzuciłam - mam nadzieję że ty na taki pomysł nie wpadniesz. No i zaczęła się drama a skończyła w domu. Po co ja się odzywałam? Po co?

A dzień zaczął się przyjemnie. Od razu dodzwoniłam się do przychodni, numerek w przyjemnej godzinie, tak że spokojnie po ogarniałam domowe duperele. W przychodni mikro kolejka, lekarz młody, miły, wypisał co chciałam i zaprosił nawet na jutro na kolejną wizytę. Trzeba będzie. Bo chyba refluks mnie dopadła i to nie dziś czy wczoraj. Wszystkie znaki na to wskazują a to poważna sprawa. A jeśli nie, to  wykluczenie go będzie kolejną wskazówką co tam nawala.mi

Generalnie poza wypadem z Młądą na jadło i doktorkiem, poza przygotowaniem obiadu dla mamy, nic nie działałam. Dzień przeciekł między palcami jak budyń a i ja czuję się jak budyń. Chyba ta pogoda tak działa.

Ja nic, ale chłopy zza płota, majstry, mistrze drogowi uwinęli się piorunem i na ulicy jest - szyk, błysk, krasata! Po raz pierwszy od początku świata mamy prawdziwą, asfaltową ulicę. Równiutką, czarniutką, nowiutką. O którą oczywiście się potknęłam i jako pierwsza przejechałam. Była jeszcze ciepła jak świeże bułeczki.

Już po wyborach. Wygrał ten, który miał i powinien wygrać. Który po latach coraz większego podupadania  miasta, dźwignął je i ruszył z posad nadając mu nowego kolorytu, upiększahąc, ożywiając. Młody, przyjazny, z wizją, nie stroniący od kontaktów z mieszkańcami. Jeszcze tylko wywalić stąd konferansjera i będzie miło. Mikke jako lokalna atrakcja niech zostanie. Nie chcę zapeszać, ale dobrze się tu żyje. Spokojnie, bezpiecznie i tylko ja drę paszczę od czasu do czasu. Jak np z powodu stopy, bo jak nazywają się moje psy, to wie kilka najbliższych ulic. Listonosz nie musi dzwonić żeby wiedzieć że jestem w domu. Ale to nie tylko mnie słychać. Wszystkich, którzy mówią normalnym tonem. Ciasna zabudowa powoduje że dźwięki odbijają się od ścian i głos się niesieeee. Nie, nie tylko mnie słychać, stwierdzam po namyśle. Dzieci okoliczne też. I psy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz