Micia 💔
czwartek, 30 czerwca 2022
niedziela, 13 marca 2022
Robię detox od wschodu
Dawno nie pisałam bo i działo się. Po pierwsze remont i nieodłączny za tym idący wniosek nasuwający się każdemu inwestorowi w stosunku do większości wykonawców. A brzmi on tak:
- а иди на ху.!
Czemu? Bo to wyjatkowa blać magistrów z yt i złodziei. Nic tylko stój przy dupie i patrz na ręce.
Ale mimo przeszkód turla się wszystko do przodu.
Na pierwszy plan poszły rynny bo na głowę leciało pomimo faktycznego istnienia. Z nimi to istna epopea albowiem trafiłam na złodziei, partaczy lewusów.
Wystarczy że miałam utrzymywać całą bandę, ubierać. Karmić i podlewać.
Kto ma doswiadczenie w tym temacie to ogarnie że trafiłam na ekipę 200zł rynny z metr bieżący ze wszystkim czyli materialami i robocizną.
I idzi na chooj! - nie obyło się bez interwencji boo wydawało im się że trafili na żyłę złota. A żyła pokazała im 🖕.
Potem przyszedł czas na wymianę elektryki w dziadkowym domu. Nie zrobił gniazdka w piwnicy ale za to pierdyknął 2 przy samej furtce ( miały być pod daszkiem przy wejściu, 10m dalej.
Dlaczego? Bo mu tak było wygodniej 🤣🤣🤣
Zrobić opłacone już gniazdko w piwnicy przyszedł później i zarządał za nie 1500.
- a idzi na chooj!
Potem hydraulik. Oki. Tylko kocha trunki i to skomplikowało nasze wzajemne relacje.
Ale instalace zrobił. Niefachowie ( inny) cudem zainstalował peleciaka i nie zdażył go rozwalić.
W domu ciepło jak w tropikach 🥰. W jednym i drugim ino ceny peletu poleciały w kosmos. Więc na wszelki słuczaj instaluję jako alternatywę kominki.
Ale to zaś.
Potem dekarz. 🤦
- a idzi na chooj!
Wszystkim tym panom różne rzeczy lepiły się do rąk łącznie z grabiami 🤦
Teraz jest cieśla. 😁 Już 4 tydzień robi 1 pokój. Ale w końcu zrobi.
Trzymajcie kciuki. Bo jeszcze drugi do zrobienia. I łazienka. Oraz poprawienie zadaszenia przed domem, nad schodami do piwnicy i daszku nad drewutnią i ogólnym składzikiem. I wstawienie drzwi do domu w nowe miejsce.
No i ogrodzenie łącznie z przeniesieniem bramy w inne miejsce. I podjazd do garażu.
W tygodniu, tfu! Tfu! Ma być robiona kanalizacja. Trzymajcie kciuki!
Ja o niczym innym nie marzę tylko żeby ten program minimum został zrobiony .
Chcialabym jeszcze studnię artezyjską bo z kranów otwockich lecą czasem dziwności a złoża wody z których korzystam ja i pare ładnych tysięcy ludzi zostały skażone ponad 10 lat temu o czym poprzednia POwska ekipa nie raczyła poinformować poza znajomymi i przyjaciółmi królika.
A ja " używam życia". Czyli zaczynam jeździć na rowerzę z nadzieją że mnie nie piżgnie i nie zwalę się np pod koła czy czegoś tam. Jakoś nie mam siły pełzać przy wózku a pozatym to zajmuje w ciul czasu.
Z drugiej " atrakcji" to se fundnęłam hashi. Na bogato. Do tego pakietu co mam to jak znalazł. Więc z dużą niechęcią wracam do tego co kiedyś robiłam sama sobą dla przyjemności a teraz z konieczności czyli diety.
Depresja mi była nawróciła więc wracam do prochów i nie mogę wrócić. Te właściwe gdzieś mi znikły.
W ogródku totalny rozpiździaj. " Pod wiatą" śmietnik i składowisko materiałów na kanaluzację.
Ogólnie mam dość.
Zawalam swoje sprawy, Młądej, matki.
I jeszcze ta Rosja vs Ukraina.
Horrendum!
W związku z tym zapodałam sobie detox od fb i wszelkich wojennych informacji lub z tym związanych.
Z mniejszą lub większą częstotliwością jeżdżę rowerem. Miało być głównie relaksacyjnie a jest życiowo. Ale lepsze to niż nic.
Na razie buziam wszystkich 😘
czwartek, 20 stycznia 2022
Coś ty sobie myślał?!
Nie wiem jak daleko można sięgnąć myślami by móc je zakotwiczyć w czasie i przestrzeni.
Czy tymi kotwicami są miejsca? Relikwie dawnych pokoleń czy też oni w nas. Nasi przodkowie.
O czym myśleli, marzyli?co dominowało w ich życiu?
Miłość czy obowiązek?
Co było dla nich najważniejsze?
W zawirowaniach życia, zapętleniu emocji trudno wyjść ponad to co małe, niskie.
Trudno schylić kark.
Wybaczyć.
Wyciągnąć dłoń.
Najpierw żal, niezrozumienie. -czemu tak? Jak tak można? Potem złość- całe spektrum. Lata całe aż do wypalenia. A na koniec wybaczenie, potrzeba i zgrzyt lojalności i pochylenie nad słabością i działanie- w bólu, wbrew - czemu to robię? I kontakt- przez ściśnięte gardło, z trzepotem serca, lakoniczny, by nie powiedzieć za dużo ale powiedzieć- jesteśmy, żyjemy ....i jak się masz? Jak się czujesz? I usłyszeć pytania, których wolałoby się nie usłyszeć...bo odpowiedź nic nie zmienia, nie daje nadziei, bo głupia, podła zawziętość i niewybaczalne niewybaczenie demolują i depcą.
Dziś przeczytałam że odeszła moja teściowa. Pomimo oddalenia i lat bez kontaktu nie potrafię o Niej inaczej myśleć jak - babcia Marysia. Nie mówiłam inaczej jak - mamo, choć mamą już była dla innej. To nie ważne.
Mamo- spotkamy się jeszcze i jak zwykle będzie mi głupio przed Tobą. Ty wiesz czemu.
środa, 19 stycznia 2022
środa, 12 stycznia 2022
Kielnia
Nie wiem od czego zacząć, bo trochę się dzieje.
Remontuję. Dom jeden i drugi.
Najważniejsze rzeczy bo na estetykę przyjdzie albo nie, czas.
Na razie żyjemy jak w strefie Gazy.
Śmiesznie nie jest. Raczej czasami strasznie.
Zaczęłam od rynien. Wiadomix. Nie chcę żeby mury nasiąkały. Szukałam tanio i szybko 😁 no i wiadomo. Nacięłam się na bandę Rumunów. Miało być tanio - nie było. Szybko - w sumie było. Tyle że po partacku. Pogoniłam przy pomocy policji. Inaczej się nie dało.
Potem elektryka. W dziadkowym domu. Pan po godzinach se dłubał i dłubał. Dodłubał się w końcu choć mnie już krew zalewała.
W tzw międzyczasie zaczęłam szukać czegoś do ogrzania domu, bo kopciuch tryskał niemal z każdej strony.
Kto to przerabiał to wie.
Na wungiel nie kupisz bo zakaz. Pelleciaki w odległej przyszłości.
Jak wieść gminna niesie, podłączenie się pod gaz to teraz ok 1,5 roku oczekiwania w mojej okolicy a za gazem nieszczególnie optuję z oczywistych względów.
W międzyczasie hydraulik dziergał instalację co w dziadkowym. Nie obyło się bez spotkania z wybitnymi skurkojadami. Bezczelność ludzka nie zna granic.
W końcu udało mi się kupić peleciak. Sama instalacja to kolejna baja. Podłączenie druga. Siłami okolicznymi - szczęściem nic się nie stało a zawezwany serwisant ogarnął temat ino mig, nauczył czego miał nauczyć i jest pod tlf 24/24 jakby co.
Teraz gdy temperatura spada do -10 jest ok. Cieplutko jak w ulu. Na -5 tropiki. Latamy w strojach niemal kąpielowych.
Tylko kurcze ta cena pelletu. Rośnie z dnia na dzień i to nie o 5 zł a 50-100. Zgroza! Ale cóż - okazja czyni łobuza.
Kuzyn mi robi daszki i rynny. Tj poprawia po partaczach.
Powoli ogarniam różności miejscowe. Niuanse bytowe i sąsiedzkie.
Interesuję się tym co i wszyscy. I wszystko mi by opadło gdyby nie to, że skupiam się na tym co mam do zrobienia.
Śledzę dziewiętnasty trend od początku. Popleczników i adwersarzy.
Wyciągam wnioski. Czekam i nie spieszę się. 😁 Ani ja ani obie kobietki w domu. Reszta rodziny wiadomix. Czyli regularnie chorują i to ciężko. Łącznie z wnusiem.
I to tyle w telegraficznym skrócie.