sobota, 8 września 2018

Kumaty ten Drabeł!

Pieseł szkolony od malucha. ciągle z nim Młąda rozmawiała, uczyła.
Skubaniutki się rozwinął nad miarę.
rozumie mimikę, emocje, wiele, wiele słów.
Problem jest gdy chcemy o nim pogadać, ustalić kto z nim wychodzi na spacer.
Załapał- popielniczka chce się wypalić.
Teraz gramy- kwiatek chce się wypylić.
Na jak długo wystarczy, kiedy załapie kolejny zwrot?
Bo standardowe: spacer, siku, kupa i na dwór, ma w jednym pazurku 😉

Zupa

Skopiowałam w domu zupę jadaną w pracy.
Ziemniaki+ wędzonka+ papryka+ co tam chcecie+kapusta kiszona!!!+ oliwki z oliwek. niezbędne!!!
Reszta w zasadzie dowolna. można dodać kwas buraczany, fasolę z puszki dowolnej odmiany, ciecierzycę. ale oliwki być muszą. I kapucha kiszona.
Obłędna w smaku.
Dajcie znać jak smakowała gdy ugotujecie.

piątek, 7 września 2018

Wolny dzień a nogi nawijam na uszy.
Nie świtem pojechałyśmy ze świstem do up ze stosowną adnotacją na odwrocie skierowania do pracy, albowiem nieznajomość rosyjskiego okazała się decydująca.
A gdzie?
W kolejnym pośredniaku. tak! Up podsyła pracowników prywatnemu biuru pośrednictwa pracy. Bareja w pełnym rozkwicie.
Otrzymane kolejne skierowanie, tym razem nie do biura a do garkuchni - nie patrząc na kłopoty z rękami - przyjęła.
Idąc za ciosem pojechałyśmy do tego przybytku. Młąda grzecznie poszła, grzecznie się przedstawiła, grzecznie wyłuszczyła w czym rzecz.
- proszę czekać. szef będzie  za 40 minut.
Znając z autopsji - nie jezuickiej, koleżeńsko-pracowniczej, jak szefowie traktują podwładnych, wzięłam i zadzwoniłam.
- szef będzie za 3 godziny.
Bingo! trafiony-zatopiony.
Młąda - mówię - nie ma co czekać, bo lecą w kulki. to standard. idziemy załatwiać inszość czyli Miejski Ośrodek . orzekanie o niepełnosprawności.
Idziem pod tymi Sądami, parchnalda zobaczyła. włazi. znam ją dobrze. lody. bez loda niescenście. no i to światowe mniejsce. bardziej kolorowo niż biało. Hindus instruktor, hindus sprzedawca, hindus na zapleczu, hindus przed.
Hindusi na rowerch ubera. przewaga miażdżąca w stosunku do białych. a biały to nie znaczy polak. to europejczyk, ukrainiec i co tam jeszcze.
Dotarłyśmy na Andersa. mi powoli zaczyna niestykać myślowo. coś tak mam, że po dłuższym ruchu zanikają mi obwody. nie styka.
Ale wlazłam. papiery wyciągnęłam poprzedzone pobraniem numerka.
Średnio gęsto na sali a przed nami 20 osób w kolejce.
Siedzę i myślę. nie żeby się wepchać przed innych. ale czy na pewno dobrze robię? nolens-wolens  zebrałam makulaturę i wróciłyśmy do domu.
Co jak co, ale lepiej zacząć od ZUS-u.
Tiaaaa....już 2 tygodnie się tam wybieram i nie moę dotrzeć.
Mać w blokach startowych w domu. my wchodzimy - ona wybywa.
Kiedy wrócisz?
Nie wiem. może dziś, może jutro.
Klasyka znęcalstwa. bo wie że się bardzo denerwuję.
Ale co tam!
Tylko nie wie, że staje mi się to coraz bardziej obojętne. wróci to wróci. nie wróci - jeszcze lepiej.

Nigdy nie myślałam, że matka za którą skoczyłabym w ogień tak mi zobojętnieje. zresztą nie tylko ona w ramach rodziny.

Będzie co ma być i tyle.

niedziela, 2 września 2018

sobota, 1 września 2018

Czy to prawda?

Jeśli facet może mieć uśmiech Mony Lisy, to ten ma.

Rano
Tu bór, tu las, tu nie ma, tu wlazł - czyli co tu robić?
Jechać? ale gdzie?
I tu kusi, i tu nęci.
Wreszcie tlf rozwiązał dylemat.
Konie poczekają. hah....sprawdzę czy dobrze obstawiałam. a tymczasem....

Pociąg
Jakiś cichy, nie łomoce, na każdej niemal stacji zegar.

Bażant
Rozśmieszyła mnie ta kura. biegł rudy ptaszor równolegle do pociągu jakby się z nim ścigał.

Bosko.

Dziecko
Przecudny, krzepki, nieustraszony mały byt.
Istota zupełnie  niesamowita.
Samodzielna, samorządna i kikająca zachwycająco.

Matka.
Inna niż mediem. silna i krucha jednocześnie.
Spełniona.
Piękne.

Magia.
Zwykły piasek, stada much, cisza lasów i pól. magia. 
Magia, czyli prawda, czyli wszystko skończone i doskonałe.
Nawet drut na polu ma sens.
Nieidealnie idealne.
Nieidealnie perfekcyjne.
Stado.

Oczarowana.
Zaczarowana.
Magią.
Pełnią.