poniedziałek, 30 września 2013

Jak ja kocham żyć pełna piersią :))))

Kocham, uwielbiam babrać się, grzebać, rozgrzebywać i tarzać się życiu życiem. Mieć zapełnioną każdą chwilę, każdy moment, czuć, że coś robię, potrzebnego, pożytecznego, pomocnego.
Na ten przykład zamieniłam się ostatnio w malarza pokojowego. W pełnej kontemplacji ciszy i skupieniu odnawiam futryny okienne. Nic to, furda, ktoś powie. Może dla tego kogoś. Dla mnie pychota :D
Inspiracja PPŁ działa cuda i mam cudnie ozdobiony murek w pokoju. Za chwilę pewnie wrzucę fotki, ale nie już. :p
Motorek w zadku znów zaczyna mi działać, znów na najwyższych obrotach, jakaś Łaska nademną czy CÓŚ bo sama siebie nie poznaję, znaczy nie poznaję tej z lat ubiegłych. Zwiędłej, obolałej, wiecznie sarkającej i utyskującej. Mordęga dla mnie i okolicy. Znów te naście wraca i git!
Żałoba zwana depresją mija.
Życie rozwija swoją wstęgę, ciągle coś nowego zapisuje, nowe wątki się pojawiają w tych istniejacych jak w DOSie. :)
Lubię, pyszniejsze to jest niż najlepszy deser, zwłaszcza, że  w moim tempie i na moich warunkach i to też lubię. Bata nad sobą - nie, i chwała, że nie ma.
Wszędzie mi dobrze bo i mam jakieś takie wrażenie, że wszędzie jestem u siebie :)

Staję nie raz i nie dwa w polu, lesie, na wzniesieniu i piękno, które mnie otacza zapiera dech w piersiach, aż dławi ze wzruszenia. Czy widzicie to samo? Piękno kruche, przemijające, chwile, które nie wrócą?

Wyciągam ręce ku niebu, kłonię się ziemi i dziękuję za TĘ właśnie chwile, za życie.


czwartek, 26 września 2013

Telefon

Normą na dziś jest posiadanie komórki. Najlepiej wypasionej, z wi-fi i innymi cudami.
Ja się w sumie nie obrażam, odgrażałam się już TU, że kończę z oną. Usłyszała i postanowiła sama ze sobą skończyć. Pstryczek-wyłączniczek zaczyna odmawiać współpracy,
Czasem łączy, czasem nie, i byłby to kłopot niewielki, gdyby nie dziwne zdarzenia dźwiękowe, które odbieram zupełnie niechcący telefonem.
-Dźwięk podnoszonej, odkładanej słuchawki to norma JUŻ
-Świsty, gwizdy, buczenie
-Notorycznie przerywane połączenia

i pare innych gratisów.

Ja rozumeć, że ktoś ma coś do mnie, że androidy i te rzeczy, tylko po jaką chusteczkę ?????

Ja mieć antyk, ja wiedzieć, że mimo wszystko można się podłączyć i dlatego ja uczciwie informować, że ja rezygnować z wszelkiej maści operatorów usług. Bardzo to czniam i przestrzeń wokół siebie zamykam. Jak ktoś, coś to zna adres MŁA i proszszsz.... papier cierpliwy jest, wszystko zniesie. Ostatecznie jeszcze poczta na OOOOOOOOO i finał. A finał wieńczy dzieło :DDDD idę załatwiac sobie grób ;DDDDDD

 I zdrowiej w główkę będzie :DDDDD

Po cholerę mnie podsłuchiwać i wyłapywać nic nie warte pierdoły???

środa, 25 września 2013

Święćmy się :D

Z okazji 40 tysięcznego wejścia na mój Blogasek kicam w góre zupełnie nie poważnie, boć to przeca przyzwoite miasteczko mnie zglądało i czytało.

A na poważnie? http://shelf3d.com/i/Clan%20of%20Ostoja dla ciekawych i potomków :)

Co się pieprzy?

Mysz, a szczególnie lewy klawisz, więc używany prawy. Trochę dziwnie, ale cóż...;p
Drab spieprzył buta, jednego, sprytnie i cichutko wyglumał dziurkę na samym nosku, żeby choć cholewka, nie!, szczur podły jeden, czubek, i to najki, skórkowe!!
Szczur z roześmianą mordą zwany także Dziubkiem :D
Wolontariat mi zdechł, może na chwile, może na dłużej, i kontakty rodzinne odnowione też zdechły. Ale!, przy tzw okazji, objawiło się nowe oblicze relacji rodzinnych. Dziwne to, że akurat ten odłam, co myślałam, e z dziobów sobie wyjadają.

A poza tym nic nowego, no może tylko wypad na memłon do Puszczy znajomymi i psem. Grzybów mało, żab dużo, i gupi łoś trzeszczący suszem. Chyba łoś, nie chciałam sprawdzać. Wystarczy mi przygoda ubiegłoroczna. Świńskim truchtem, czas też nas gonił, oddalilismy się z felernego miejsca. A może byliśmy tylko uprzejmi ;p, znikajac z chałupy Łosiowej :D Ślady młodych odciśnięte na piasku niczego dobrego nie wróżyły. A inny kawałek Puszczy to był.

Łosiowa spieprzyła mi przyjemność bywania w tamtych okolicach. Szczęściem znam inne a Puszcza rozległa EST!

Dla odmiany przedwczoraj totalnie JA spieprzyłam dzień cały moim. Cisza najpierw, zbierało mi się powoli, no i pierdyknęło.... i tak nikt nic nie zajarzył, więc szkoda wysiłku. Muszę wymyślić inny sposób, bo saganów mi szkoda... 


czwartek, 19 września 2013

Żarcie

Możecie mi nie wierzyć ale moim marzeniem jest móc tak na wciąż wcinać czarny, przaśny chleb. Taki z całymi zbożami, furą ziół itp. Kryste, jaki skok cywilizacyjny :DDDDD

Pożarłam ostatnio kupioną Młądą chałeczkę. Pożarłam i czuję echo w brzuchu. Wpadło coś do środka za kwotę prawie 2 zyla i pustka. Zeżarłam bez grzeczność i tyle w tym temacie. Chleb dymany z Pierdzinek i innych Lichów nadaje się do?.. bo nie do jedzenia, nie do zaspokojenia głodu, nie do nakarmiania organiazmu, nie do dostarczenia sił witalnych. Więc do czego? Do nabijania kabzy tylko nie nam oczywizda jeno producentom, bo chleb właściwy ma swoją cenę. Tak powyżej 10zł za kilogram. Tylko czemu tyle? Kabza! Pierdziochuję to wszystko, idę na bazar po żyto, mam mega maszynkę do kawy, na korbke. Zmielę, upiekę. 2 kilo za 10?zł? Jest różnica? JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Właśnie od 2 dni kisi mi się kapusta. Wkurwa juz dostałam na wstępie gdy chciałam sklepem. Nie dość że z octem to cenowo chore. Więc poszatkowałam kapuchę, posoliłam i w słoiki. Żurek też sie kwasi. Ale nie na zupę. My lubimy jako napój. Dobry jest i bardzo zdrowy.

Zielsko w hurtowych ilościach wcinam, co się przekłada na wagę. W ciągu ostatnich 2 tygodni 4 kilo w plecy. I te plecy coraz bardziej mi się podobają.

Jak się żre u mnie w domu? Rano musli. Młąda z mlekiem, lubi chyba gila, ja na wodzie, gazy cieplarniane niech kto inny produkuje. :p

Obiad-kasza gryczana. Podstawa! Lub ryż lub ziemniaki w skórce. Drugi składnik to hurtowe ilości zielska. I na odczepnego jakieś białko zwierzece.

Na kolację czarny chleb ze srem-białym, chudym z zielskiem. Owoc raz dziennie. Raz bo drogie, dwa bo cukrów ma w opór.

Kocham zupy i jeśli już to gotuję warzywne. Leniwie, z mrożonek wszelkiej maści, tak 2-3 różne mieszanki wrzucam do gara, gotuję i doprawiam 30% śmietaną. Bo lubię :DDDD najlepiej ( tantiemy za reklamę proszę  :DDD) President. 

Z napojów - do popołudnia kawa, herbata raz, bo gówniana jakościowo ma nadmiar fluorków, co się nagatywnie przekłada na zdrówko i niszczy śluzówkę a ja ją mam w zaniku, na podwieczerz woda. I na sen tyż.

Rozpusty nie ma, wrecz skromnie a czasem i na to nie styka. Ale taki live i cieszmy się tym co mamy. Właśnie pożyczkowo zasiliłam się u sąsiadów. Niech Im Bozia błogosłwi. Gdyby nie to wolę nie myśleć. Salut!