Jak to w życiu. nieporozumienia, zgoda, wyjaśnienia i treściwe rozmowy. Plany, nie-finansowe jakoś się realizują. Finansowe, znaczy się pracowe, leżą i kwiczą.
Ale chyba taka moja uroda. :p
Bym chciala założyc liczniki na wode - w końcu! Podanie złożone Matką w ubiegłym roku, olane spółdzielnią, tegoroczne takoż. Czynsz w związku z tym kosmiczny, bo dolicza się do niego wszystko co zużyje spółdzielnia. Oczywiście proporcjonalnie ale masakra. 300zł miasięcznie za nic to chyba dużo?
Kiedyś liczniki były zupełnie dla nas nieopłacalne. 5 osób w tym trójka dzieci kąpiąca się notorycznie w pełnej wannie z przepływem. Bankructo by było ;D , teraz jesteśmy w zasadzie dwie więc bardzo się opłaca. A spółdzielnia ma to w nosie. Jakiś absurd! Bo spółdzielnia ma działać na rzecz mieszkańców a tu nic. Dla mnie i mojej rodziny. Ale to jakby norma w tym kraju. My-większośc jesteśmy dla tych którzy siedzą na stolcach, żeby im się dobrze żyło. I nie chodzi tylko o ten absurdalny rząd, ale zawsze tak było, bez względu na nazwę.
Czasy powojenne. Pierwszy cud natury, to odebranie własności. Taka uroda! Ludzie odbudowywali PL, przodownicy pracy ścigali się na normy, z ruin i pogorzelisk rosło nowe. Dla ludzi. Nie ważne, że normy czasem były jak dla zwierząt ale było. Wypracowane ludzkimi rękami, potem. Miasta, wsie, zakłady pracy, instytuty naukowe. Wszystko. Stworzone przez ludzi i dla ludzi.
I nadojszła wiekopomna chwila gdy system okazał się zły, okrutny, ZŁO, ZŁO wyszło, okazało swą okrutną twarz. Cukier podrożał! Trzeba skakać przez płot
i zniszczyć zło. Znaczy się sprzedać za psi grosz wszystko co wypracowali i stworzyli ludzie po wojnie. Bo to już nie ludzkie, a państwowe czyli rządowe, a rząd wie najlepiej co widać na każdym kroku. Każdy rząd, oni mają odpowiednią perspektywę. A przedewszystkim władzę i możliwość tworzenia prawa.
Nie ma co się łudzić, że nowe będzie lepsze. Inne jakoś może w nomenklaturze.
Co bym zrobiła gdybym miała sporo wolnego grosza? Wieś, ale nie w tym kraju. Południe, ciepło, ale nie Europa. Mam taki na oku ale cicho o nim na razie, jedynie czasem zaistnieje w programach podróżniczych i dobrze. Niech tak zostanie.
Ale chyba taka moja uroda. :p
Bym chciala założyc liczniki na wode - w końcu! Podanie złożone Matką w ubiegłym roku, olane spółdzielnią, tegoroczne takoż. Czynsz w związku z tym kosmiczny, bo dolicza się do niego wszystko co zużyje spółdzielnia. Oczywiście proporcjonalnie ale masakra. 300zł miasięcznie za nic to chyba dużo?
Kiedyś liczniki były zupełnie dla nas nieopłacalne. 5 osób w tym trójka dzieci kąpiąca się notorycznie w pełnej wannie z przepływem. Bankructo by było ;D , teraz jesteśmy w zasadzie dwie więc bardzo się opłaca. A spółdzielnia ma to w nosie. Jakiś absurd! Bo spółdzielnia ma działać na rzecz mieszkańców a tu nic. Dla mnie i mojej rodziny. Ale to jakby norma w tym kraju. My-większośc jesteśmy dla tych którzy siedzą na stolcach, żeby im się dobrze żyło. I nie chodzi tylko o ten absurdalny rząd, ale zawsze tak było, bez względu na nazwę.
Czasy powojenne. Pierwszy cud natury, to odebranie własności. Taka uroda! Ludzie odbudowywali PL, przodownicy pracy ścigali się na normy, z ruin i pogorzelisk rosło nowe. Dla ludzi. Nie ważne, że normy czasem były jak dla zwierząt ale było. Wypracowane ludzkimi rękami, potem. Miasta, wsie, zakłady pracy, instytuty naukowe. Wszystko. Stworzone przez ludzi i dla ludzi.
I nadojszła wiekopomna chwila gdy system okazał się zły, okrutny, ZŁO, ZŁO wyszło, okazało swą okrutną twarz. Cukier podrożał! Trzeba skakać przez płot
i zniszczyć zło. Znaczy się sprzedać za psi grosz wszystko co wypracowali i stworzyli ludzie po wojnie. Bo to już nie ludzkie, a państwowe czyli rządowe, a rząd wie najlepiej co widać na każdym kroku. Każdy rząd, oni mają odpowiednią perspektywę. A przedewszystkim władzę i możliwość tworzenia prawa.
Nie ma co się łudzić, że nowe będzie lepsze. Inne jakoś może w nomenklaturze.
Co bym zrobiła gdybym miała sporo wolnego grosza? Wieś, ale nie w tym kraju. Południe, ciepło, ale nie Europa. Mam taki na oku ale cicho o nim na razie, jedynie czasem zaistnieje w programach podróżniczych i dobrze. Niech tak zostanie.


