Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 maja 2013

Poszukiwane-poszukiwana

Właśnie stanęła Młoda przed kolejnym wyzwaniem życiowym :/
teściowa, w ramach obowiązku alimentacyjnego-za ojca - odmówiła Jej, świadczenia. Motyw?
-Skończyłaś szkołę, wiec Ci sie nie należy. Przynieś zaświadczenie, że jesteś przyjęta do szkoły to będę dalej płacić.

Pytanie mam jedno! Jak Ona ma dożyć do połowy września?

Wot Czort!

Poszukiwania sensownej szkoły trwają. Jest kilka opcji, ale każda mało zadawalająca. Może WY macie jakieś pomysły? Bo Warszawa zapchana jest fachowcami każdej maści ;/

Składamy aplikacje do różnych szkół on-line. Pożyjemy-zobaczymy.




piątek, 26 kwietnia 2013

Welcome :p

No i nadojszła wiekopomna kwila.
A rzecz wygladała następujaco: - umówiona byłam Szefem, że 2 razy w miesiącu, niekoniecznie we niedzielę, bedę mogła bryknąć do Warszawy wyneronic się na memłonie rodziny. Akurat trafiła sie zacna okazja, tj. zakńczenie edukacji średniej najmłodszej i zaczęłam "molestować" Szefa. Zaczęło sie od tego, że jedź i wracaj kiedy kcesz. Ups... spłoszyłam sie trońkę ale... Wieczorem przed wyjazdem znów wymoleściłam Szfa, tym razem o kasę na wyjazd. I było wszystko OK. A rano, gdym już spakowana siedziała u Piekarza, Kierowniczka uprzejmie mnie poinformowała, że mam sobie już nie wracać, taka wola Szefa.
O_O
Cóż, wola nieba z nią się zawsze zgadzać trzeba. ;p

W temacie Wojtyszek wypowiadać się publicznie więcej nie będę. Mogę pogadać o obolałych nogach i wsio ;p

Wyjazd był mocno improwizowany. Ponieważ ogólny ostracyzm sugerował co powyżej, srypnie sie wieczorkiem w całości spakowałam, majac jednak nadzieję, że dusza ma odbiera błedne wrażenia. Wrażenia były słuszne a ja z dobytkiem w okolicach 6-tej wylądowałam na wsiowym przestanku z perspektywą...

Na szczęście kolega pracowy miał autko i wyrzucił mnie do Sieradza a stamtąd ino mig do Kaliskiej i już o 11-tej byłam w stolicy. Wierzcie mi - ucieszyłam się bardzo. W domku padłam i wstawałam jeno na wizyty powitalne. Chyba, bo średnio pamietam ze zmęczenia. Bo jakoś tak od miesiąca nie udało mi się przespać całej nocy, która trwała z pobudkami ok 5 godzin. Ale to moja sprawa, nie?

Dziś zakończenie roku szkolnego było dla maturzystów. Tzn średniaków. I na pośrodku usłyszałam, że Młoda nie otrzyma świadectwa, bo jakiś bab nie podpisał Jej obiegówki. Chodziło konkretnie o zobowiązanie, jakie podjeła Rada Rodziców w imieniu wszystkich a dotyczyło ono wpłat na fundusz remontowy szkoły. Hmmm....WE  ubiegłem roku finansowałam płaskorzeźbę patrona w tym roku już jakoś zapomniałam o wszystkim.
Celem upewnienia zadzwoniłam do koleżanki, która miała podobny problem w rok temu nazad i upewniwszy się we swoich podejrzeniach, najpierw dokopałam P. Bibliotece, a potem na schodach dopadłam Dyrekcję. Dyrekcja z pianą na pysku-pomijając drobiazgi-obiegówkę podpisała i wyszłyśmy względnie zadowolone z tego przybytku wiedzy wszelakiej.

Teraz będziemy szukać szkoły inszej, dalszej.

Jak szaleć to szaleć!!!

piątek, 7 grudnia 2012

Edukacja?????

Kwiatek nr 1:
We czwartek Dziecinka przyszła ze szkoły i rzecze, że profesor poinformował ją, że na swoje konto na FB dostała od niego Karnego Ku....  Bo się nie wylogowała.
Szczerze! Nie dałam nic po sobie poznać, nie skomentowałam, ale w środku moja dusza miała oczęta jak spodeczki. OMG!!!!! Profesor? W LO???? O ja pitolę!!!!

Kwiatek nr 2:
Pokwitowałam powiastkę ze szkoły listem poleconym doręczoną. Że zapraszają mnie- sory- stawiennictwo OBOWIĄZKOWE!!!!- w związku z wynikami na próbnej maturze i pogorszeniem drastycznym ocen. Podpisane własnoręcznie przez Dyrektora i Wychowawcę.
Problem w tym, że Dziecinka nie przystępuje do matury. A oceny ma o niebo lepsze niż w tamtym roku. Nie ma to jak kompetentnym być!!!

Kwiatek nr 3:

Korytarz - przerwa. Idzie profesor, uczniowie rzucają pod jego adresem głupie żarciki. Cóż robi moc i potęga pedagogiki? Minąwszy uczniów pokazuje im za plecami fakulca. Nic dodać, nic ująć!!!


niedziela, 2 września 2012

Dzieckiem być

z sieci.
Kiedys posiadanie dziecka związane było z niewielkimi wydatkami. Matka uszyła ubranka i pieluchy, potem dzieciak okupował kołyskę, pętał się wśród domowników a w późniejszym czasie w zależności od okoliczności lądowął w szkolnej ławie lub był przyspasabiany do życia.
Moja szkolna ława w początkowym okresie była potwornie nudna, oczywiście poza momentami rywalizacji z koleżankami. Na czym ona polegała? Na ładniej napisanych literkach, ma ciekawszych i staranniej wykonanych szlaczkach, na ładniej pokolorowanych obrazkach do religii. Uczona Falskimi i zeszytami do ćwiczeń z polskiego nie mam żadnych spejalnie traumatycznych przeżyć.

Strojona w fartuszek i juniorki grzecznie odsiadywałam w ławce.

Z przykrości szkolnych pamiętam jakieś okresowe badania, gdzie wracz każdemu zaglądał w gacie. Po jaką cholerę? Nie wiem.

Droga ze szkoły nigdy nie była nudna. Zawsze gromadką malejącą w miarę oddalania się od szkoły. I zawsze na wesoło. Jakos nie przypominam sobie, zebyśmy mieli pretensje do nauczycielek. Każdy miał jeszcze sumienie, które znajdywało winę w sobie a nie w innych. Chyba, że chodziło o relacje w ramach grupy rówieśniczej. Tu już było nieraz na gęsto. Strasznym było przezwanie kogoś "głupi". To był szczyt wyzwisk. Najczęściej śmigały - dupy i świnie.
Nikt się nie spóźniał do szkoły pomimo braku zegarków. A jak czas naglił to całą drogę się biegło.

Pod koniec pierwszej klasy coś mi sie porobiło. Słońce, gorąco, ciepła woda w Świdrze i tak zaliczyłam pierwsze wagary. Z pełną premedytacją wychodziłam do szkoły, tornister lądował w krzakach przy drodze i wolna i swobodna oddawałam sie różnym uciechom. Włóczyliśmy się po okolicach, kąpaliśmy. Finału nie pamiętam. Moze przeszedł bez wiekszych konsekwencji a moze był tak traumatyczny, że wyparłam go z pamięci. Bo z Mamą żartów nie było.
Krzywo napisana literka-sru po łapach; zapomniałam dojść na czas do domu-dopadała z witką i lejąc po nogach gnała przed sobą do domu; zapomniałam o czymś-to juz był hardkor.

Dziś gdy słyszę jak pitolą, że nie wolno dać nawet klapa smarkowi to se myślę, że ja dawno bym wylądowała u rodziny zastępczej lub w domu dziecka. Klapów nie pamiętam. Pamiętam masakrę. I sama niestety przez jakiś czas wzorce powielałam.

Bardzo mi źle z tego powodu. Mogę tylko przeprosić moje dzieciaki. Tylko tyle. :(

sobota, 1 września 2012

I od nowa PL Ludowa :D

Wakacyjnie. JPG
Czasem czuję się jakbym mieszkała na Czarnym Lądzie. Na przykład dziś tak sie czuję. Obudziły mnie dźwięki bębnów.
Chyba kogoś kompletnie pogięło. Od 5.00 rano walili i walą w różnych rytmach.
Chyba szykuje się jakiś kinderbal na Polu.

Ja jeszcze rozumiem gdy w ramach rozrywki przyłażą rodziny z dzieciakami w wieku szkolnym. Rozumiem młodzież. Starszych. Ale nie rozumiem niemowlaków. Jaki sens jest wlec ssaka w huk, rwetes, tabuny kurzu? O co kaman?


No i mamy 1 wrzesień. Witaj szkoło! Choć chętniej napisałabym " spierdalaj i nie wracaj".  Bo w zasadzie tak myślę. Poziom nauczania i metodyka wołają o pomstę do nieba. Kiedyś już coś pisałam na ten temat i nie będę się powtarzać. Po zaliczeniu różnych szkół trójką moich dzieci, program nauczania mam opanowany i w zasadzie mogłabym zostać belfrem.

Czeka mnie wywiadówka zaraz po rozpoczęciu. Jak zwykle wychowawczyni przyjdzie ze stosem papierów. No normalnie biurwa. Nie nauczyciel.
Powaliła mnie w roku ubiegłym konieczność podpisania śwista-jednego z wielu-dotyczącego udostępniania danych osobowych. Jakby kto nie wiedział, chodzi o podstawowe dane jak imię, nazwisko, adres, PESEL ucznia.
Takich kwiatków jest więcej. Po zebraniu uprzejmie doniosę co i jak. Bo, że śmiesznie będzie to jestem pewna na 100%. Toż to klasa maturalna.

Odchodzi w tym roku biologia, WOS, fizyka i coś jeszcze. Na podstawie spisu podręczników wychodzi, że przedmiotów będzie tyle co kot napłakał. Religia ocz...ywiście programowo obecna. Znów będą filmy o egzorcyzmach??? Pożyjemy - zobaczymy. W każdym razie wiadomo już, że będzie 2 nowych nauczycieli. W klasie maturalnej jest to jak najbardziej wskazane :/

Młoda w każdym razie na luzie podchodzi do tematu, bez stresu. Kwituje to krótko - Będzie się działo :DD