Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmiany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmiany. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Mniej znaczy więcej.

Mniej zwracać uwagę na innych, na ich głupoty. Przynajmniej starać się dla własnego zdrowia

psychicznego.Trudne, ale nie niewykonalne. Trudne bo blisko i wali po oczach z wizgiem. Oślepia głupotą i

....głupotą. Bo słów brak.

Zadzwonił pewien gość. Znany mi blisko. Z propozycją nie do odrzucenia.

-Załóż konto, bo znajoma potrzebuje. Cudzego. Ucieka z kasą przed komornikiem. Świr! Normalnie świr!

Ja mogę być Matka Teresa dla moich dzieci, dla rodziny i to też nie na maxa. W ograniczonym rozsądkiem

zakresie. Ale dla obcej baby? Żeby co? I w zasadzie po co? I dlaczego?

Dlaczego gupki są wokół mnie?????

Podejmuję głębokie postanowienie poprawy. Mniej się angażować w cudze sprawy, skupić się na tym co

dla mnie korzystne. Tak dalej nie może być :DDD

Może też jakiś murek czasnę? Hmmm...???

Jakąś przestrzeń osobistą, nieprzenikalną zbuduję???


Czas na zmiany!!!!

piątek, 9 listopada 2012

Zmiany

Popitulitałam na flecie. Poszedł won. Jakby nie dmuchać, tylko jeden ton dawał. Taki badziew. A swoje zrobił :|

Będzie nas więcej. Dlatego min. buszuję w szafach, szafkach, szafeczkach. Miejsce potrzebne.

"Mało nas, mało nas do pieczenia chleba
Tylko nam, tylko nam Ciebie tu potrzeba..."

Tak mi się nasunęło we związku z powyższem. Prawdę mówiąc, mam nadzieję, że to będzie dobry czas na ochłonięcie, przemyślenie, podsumowanie, pochylenie się nad argumentami. Że to nie będzie czas stracony.

Przedwczoraj cały dzień dziobem ruszałam. Co chwila latałam do lodówki coś podżerać aż mnie zaczęło to wkurzać i postanowiłam popełnić hamburga. Małe zakupki, chwila przygotowań i jest! Jedna, konkretna buła i zapchałam się wreszcie. Wiem, nie zdrowe, ale w końcu jestem syta.

Całkiem niezdrową zupę ugotowałam. Grochówkę. Cały sagan. Ekonomiczna bardzo. Zjadasz, uzupełniasz i jest...

Bo ja zimą jestem bardzo mięsożerna i energochłonna. Jedzenie musi być bardzo tradycyjne, zawiesiste, esencjonalne. A latem wegetarianizm - żaden problem. Wręcz asceza pokarmowa. Tylko płyny.

Za oknem mokro, szaro, autka na zakręcie inaczej grają, dzwony co dzień praktycznie - czołówki i boczniaki, tudzież wypadanie samosię z zakrętu. Po co ludziom mózgi??Bo głowy to chyba tylko do ozdoby ;/

A mnie znowu woła las. Truskawkowy. Niech no w sobotę będzie ładna pogoda, bez deszczu i tak +10C. Pliiissssss :DDD
Siłownia po drugiej stronie ulicy chwilowo tylko dla hardkorów z racji pogody. Ulubionego Sąsiada tak z lekka nachęcam, żeby tam zajrzał ale mogę se pogadać. Nic to, kropla drąży kamień.
A na razie, łasuch jeden podrzucił multum maki do zrobienia szarlotki. Bo nikt na świecie nie robi tak dobrej jak Dziecinka. Jak te kołduny Wańkowicza - naciśniesz językiem i rozpływa się. A kruszonka... mmm...pychotka.
Produkcja jest prosta:
Mąka, żółtka i tłuszcz. Łapką mieszamy do uzyskania czegoś w rodzaju kaszy. Sypkie być musi. Oczywiście trzeba dodać odrobinę cukru, jak ktoś lubi to i aromat - podpiekamy, nakładamy jabłka, zasypujemy resztą "ciasta" i do piekarnika do lekkiego zbrązowienia. Podana na ciepło z lodami - niebo w gębie. Ale można też tradycyjnie z cukrem pudrem, albo z polewą np. karmelową.
Wersja wytrawna, tj. bez cukru doskonała do szpinaku, dyni, kabaczka, farszu mięsnego, grzybów, farszu cebulowego czy nawet ziemniaczanego. Tego ostatniego nie testowałam, ale z cząbrem, wędzonką i gęstą śmietaną musi być rewelacyjne. Polecam z całego serca. Pychota :D