Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 grudnia 2012

Edukacja?????

Kwiatek nr 1:
We czwartek Dziecinka przyszła ze szkoły i rzecze, że profesor poinformował ją, że na swoje konto na FB dostała od niego Karnego Ku....  Bo się nie wylogowała.
Szczerze! Nie dałam nic po sobie poznać, nie skomentowałam, ale w środku moja dusza miała oczęta jak spodeczki. OMG!!!!! Profesor? W LO???? O ja pitolę!!!!

Kwiatek nr 2:
Pokwitowałam powiastkę ze szkoły listem poleconym doręczoną. Że zapraszają mnie- sory- stawiennictwo OBOWIĄZKOWE!!!!- w związku z wynikami na próbnej maturze i pogorszeniem drastycznym ocen. Podpisane własnoręcznie przez Dyrektora i Wychowawcę.
Problem w tym, że Dziecinka nie przystępuje do matury. A oceny ma o niebo lepsze niż w tamtym roku. Nie ma to jak kompetentnym być!!!

Kwiatek nr 3:

Korytarz - przerwa. Idzie profesor, uczniowie rzucają pod jego adresem głupie żarciki. Cóż robi moc i potęga pedagogiki? Minąwszy uczniów pokazuje im za plecami fakulca. Nic dodać, nic ująć!!!


niedziela, 25 listopada 2012

RRRRRRRRRespekt

Czytam pewnego bloga. Historia to w zasadzie walki młodej mamy z upiornym - oby tylko przejściowo - potomkiem, i serdecznie mi Jej żal. Bo zaplątana w miłości do małego tyrana i gąszczu instrukcji dotyczących obsługi następcy, zdaje się, że totalnie zagubiła.
Wynajmowałam kiedyś dom, duży dom i tak obserwowałam zachowanie wtedy samotnego tatusia-właściciela.  Żona na roboty do brytanii wyjechała. Dziewczynki były karne, pogodne, kontaktowe, ale kontrolę nad wszystkim bezustannie sprawował ojciec. Nie było to-tamto. Jego dzieci, on za nie odpowiada i nikt mu się nie będzie wtrącał. Już wtedy panowało prawo nietykalności cielesnej a ona miał to głęboko w dupie! Takinieprawilny i niepokorny. Jak trzeba było zrobić złoty strzał, tj. dupotechnikę - nie miał oporów. I wszystko grało. Spytałam go czy nie ma obaw, że dziecinka naskarży na niego - popaczył na mnie jak na wariatkę i odpowiedział - niechby tylko spróbowała. Zapewniam, że nie był tyranem. Kochał te swoje córeczki na zabój, ubrane były jak laleczki, wychuchane. A po głowie też mu czasem potrafiły jeździć. W końcu panienki :D
Sama mam trójkę. Pierworodną, poTomka i Dzieciątko. Wszystkie już dorosłe. 2/3 samodzielne. Każde inne, a jednak to zbiór wzajemnie się przenikających cech. I bądź tu mądry ;/
Pierworodna - Rak
poTomek - Lew
Dzieciątko - Panna
Babulinda - Baran
Tatuś Pierworodnej - Bliźniak
Tatus Reszty - Koziorożec
Ja - Byk
I kto ma najlepszy znak? No kto? Oczywiście JAAAA :DDDDD Żarcik ;p

Robiłyśmy ostatnio z Dziecinką przegląd typów osobowości. Tak na użytek nasz, domowy. heh... jest kilka aspektów nad którymi muszę popracować. Skromność na ten

przykład trochę szwankuje i jeszcze kilka. Ale o tem sza.
poTomek to klasyczny przedstawiciel przedsiębiorcy i paru jeszcze innych typów. Ale bron buk społecznika. No i poTomek broń Boże nie miał nigdy respektu do mamusi. Może przez mgnienie oka, jak dostał solidne smary, że na dupsku nie mógł siedzieć. Obraza była potworna. Po tygodniu mój ukochany siedmiolatek przyszedł do mnie i mówi
- mama :D dobrze, że mi wlałaś. i uzasadnił obrazowo czemu to popiera :DDDD
Bo ja stara szkoła jestem. Młodym nie ma co tłumaczyć jak im odbija, bo i tak nie zrozumieją. Brak doświadczenia. Pokazywać i objaśniać świat trzeba, rozwijać, ale natychmiast reagować na każdy przejaw niesubordynacji. Taki live! Miliony pokoleń w ten sposób się wychowywały i jakoś ludzkość się nie zdegenerowała. Za to teraz - panuje terror młodych chronionych odgórnie! A psychologowie i psychiatrzy zacierają ręce bo biznes się kręci. Ogólna histeria i wariactwo. Bleee..

sobota, 22 września 2012

Dzieciowisko

Wczoraj wieczór milczenia po głupocie. Nie mojej a dzieciowej. Tak nie wiedzieć czemu trudno jest zadzwonić i zawiadomić, że będzie się później niż zwykle. Zamiast o 15.00 to jakoś tak zrobiła się prawie 20.00. Ja omal po ścianach chodziłam bo dziecko - dorosłe bez smyczy czyli tlf a jak już weźmie to wyłącza i zero kontaktu. Ja nie mam parcia na kontrolowanie wszystkiego, jeno proszę jak biały człowiek-daj znać co się dzieje. Czy to trudne?
Z dzieciowych historyjek każda matka mogłaby powieść usnuć.

Moja Pierworodna miszczem była w czasie oseskowania. No bo kto to widział, żeby taki malec przesypiał całą noc bez pobudek i lania w pieluchy. Tak Jej zostało aż do czasu nocnika, który MUSIAŁA przyswoić szybko. Bo dla mnie chodzący bachorek nie ma prawa pieluchować! Z Nią poszło bezboleśnie, z pozostałą dwójką było już pod górkę. Załapali się na pampersy a one dają zbyt duży komfort. Latały w papierowych gaciach dość długo, a metody odzwyczajania były radykalne!
Synuś z przyjemnością siusiał do nocnika ale to grubsze walił w pampersa. Wkurzyła się kiedyś moja Mać i wytarła mu łapę tym co miał na tyłku. W gratisie kazała mu powąchać, żeby wiedział, co wąchamy przy myciu Mu tyłaka. W każdym razie pieluchy skończyły się natentychmiast :D

Najstarsza ogólnie wychowywana była dosyć luźno. Może to wypływało z mojego młodego wieku. W każdym razie  dwulatka bardzo sprawnie posługiwała się nożyczkami, gadała jak stara, wyobraźnię miała rozwinięto na maxa, śpiewała z upodobaniem repertuar różny : od Kaczmarskiego po bajkowe piosenki  z pieśniami z okresu odbudowy PL włącznie. Z poTomkiem już było trochę gorzej. Stres związany z wieczną krytyką ze strony teściowej skutecznie mnie pętał. Ale na szczęście to już minęło.

Jadziem na Laski :D, a jutro do Zamku Królewskiego. Z Młodą... no bo ile można strzelać focha :D